Blog

Przewidzieć hossę

Autor: Jan Ros
Dodatkowe informacje: Tekst niniejszy ukazał się w Przeglądzie Szkoleniowym Gazety Prawnej Nr 150 (1259) wtorek 03 sierpnia 2004 r.

Od dawien dawna ludzie próbują przewidywać przyszłość. Także w gospodarce. Szczególnie intensywnie na rynkach finansowych. W swych próbach predykcji napotykają jednak przeróżne problemy.

Zacznijmy od przykładu z innej dziedziny. Wszyscy znamy uciążliwości korków na drogach wielkich miast. Otóż, jakiś czas temu w jednej z gazet pojawiła się nieco żartobliwa prośba do czytelników, o podzielenie się z innymi czytelnikami informacjami na temat mało znanych objazdów zakorkowanych dróg w Warszawie.

Odpowiadając na prośbę redakcji, niektórzy kierowcy nadesłali instrukcje, jak na przykład ominąć zakorkowaną w godzinach szczytu ulicę Marynarską… Oczywiście, jeśli instrukcja taka zostałaby wykorzystana przez wystarczająco dużą liczbę osób, sprytny objazd ulicy Marynarskiej przestałby działać – mniejsze uliczki, wcześniej puste, zostałyby szybko zapchane samochodami. Wtedy, być może, część kierowców doszłaby do wniosku, że taki objazd nie ma sensu i ponownie jeździłaby Marynarską.

Powyższa zabawa w omijanie korków ulicznych uwydatnia pewną ważną specyfikę świata społecznego: ujawnienie informacji, dotyczącej pewnej rzeczywistości, może tę rzeczywistość zmienić. Sytuacja taka jest trudno wyobrażalna w świecie nauk przyrodniczych (oprócz pewnych wyjątków, dotyczących cząstek elementarnych) i stanowi jedną z fundamentalnych różnic pomiędzy fizyką a ekonomią. O ile znajomość praw fizyki nie ma wpływu na fizykę, o tyle wiedza o pewnych zachowaniach ekonomicznych ludzi może prowadzić do zmiany tych zachowań. Co więcej, w naukach społecznych teoria nie musi być prawdziwa, aby wpływać na ludzkie zachowania.

Adam Smith, jako jeden z pierwszych próbował odkryć prawa rządzące wytwórcami, kupcami oraz przedstawicielami świata usług. Smith głęboko wierzył, że dbałość o własny interes, przejawiana przez każdego z uczestników życia gospodarczego w skali globalnej, sprowadza się do słynnej „magicznej ręki rynku”. Ten skądinąd genialny pomysł, zaprezentowany w książce „Bogactwo narodów”, mógł przyczynić się do pojmowania gospodarki jako gigantycznej maszyny, działającej według pewnych stabilnych praw.

Wydawało się, że jeśli tylko zrozumiemy podstawowe mechanizmy, sterujące pracą tej maszyny, i poszczególne jej elementy, to będziemy w stanie dokonywać trafnych przewidywań. Przeszkodą na drodze ku takim predykcjom były zazwyczaj dwie obserwacje. Pierwsza z nich ukazywała ludzi jako jednostki obdarzone emocjami i przedziwnymi (często nieracjonalnymi) skłonnościami psychologicznymi, słabo pasującymi do analogii z częściami maszyny. Druga natomiast dotyczyła nieustannie zmieniających się technologii, powodujących, że owe podstawowe mechanizmy stają się bardzo trudne do uchwycenia.

Tak więc, aby dokonywać trafnych predykcji w gospodarce, oprócz zrozumienia systemu rzeczywistych preferencji i opinii ludzi, należałoby jeszcze wyprzedzać myślami postęp technologiczny. To dosyć trudne zadanie. Ale okazuje się, że to nie wszystko. Dodatkowy problem pojawia się, gdy mamy do czynienia z więcej niż jednym elementem maszyny, a tak jest zazwyczaj. Wtedy uczestnicy życia gospodarczego zaczynają podejmować decyzje nie tylko na podstawie pewnych obiektywnych, zewnętrznych przesłanek, ale także na bazie własnych przewidywań odnośnie zachowań innych uczestników. Takie działania mogą prowadzić do samosprawdzających się lub samozaprzeczających sobie hipotez. Podobnie jak w naszym przykładzie z korkiem ulicznym.

Otóż, rynki finansowe wydają się taką strefą życia gospodarczego, gdzie stworzenie teorii, umożliwiającej przewidywanie, jest wielce wątpliwe. Przypuśćmy, że publicznie zapowiedziano by zwyżkę cen akcji, trwającą przez najbliższe pięć dni, a następnie gwałtowny ich spadek. Jest niemal pewne, że większość posiadaczy akcji starałaby się je sprzedać najpóźniej piątego dnia, powodując załamanie się kursu już w tym dniu i obalając w ten sposób prognozę (przykład zaczerpnięty z „Nędzy historycyzmu” Karla Poppera).

Aby uzmysłowić sobie jak trudno dokonywać przewidywań w świecie społecznym, przeanalizujmy jeszcze jeden przykład. W roku 1997 dziennik Financial Times ogłosił konkurs, w którym nagrodą były bilety lotnicze. Należało podać liczbę całkowitą z przedziału domkniętego od 1 do 100. Wygrywał ten z czytelników, który podał liczbę najbliższą 2/3 średniej arytmetycznej wszystkich zgłoszonych liczb w konkursie.

Zastanówmy się nad rolą przeciętnego uczestnika konkursu. Otóż, aby wygrać, powinien przewidzieć zachowanie innych uczestników, pamiętając, że inni postąpią w analogiczny sposób. Najmniejszą liczbą, jaką można podać jest 1. Natomiast największą liczbą, którą można rozsądnie wytypować jest liczba całkowita najbliższa 2/3 ze 100, czyli 67. Każdy z uczestników może podać dowolną liczbę z tego zakresu. Jeśli jednak uczestnik uważa, że wszyscy uczestnicy konkursu podaliby liczbę 67, sam powinien dać odpowiedź w okolicach 2/3 z 67, czyli np. 47. Oczywiście inni uczestnicy konkursu mogą wykonać to samo rozumowanie. Wtedy dobrą odpowiedzią dla omawianego przez nas uczestnika byłoby 2/3 z 47. Jeśli pójdziemy dalej tą drogą, jedyna dobrą odpowiedzią wydaje się liczba 1. W konkursie Financial Times okazało się, że 2/3 średniej ze wszystkich zgłoszonych odpowiedzi to nie 1, ale…13.

Zatem, skoro niełatwo przewidzieć wynik tak prostej zabawy, to czy można skutecznie przewidywać przyszłe ceny akcji?

LITERATURA

  • Arthur B., The End of Certainty in Economics, w: The Biology of Business, Clippinger, Josey-Bass Publishers, 1999.
  • Soros G., Kryzys światowego kapitalizmu, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa, 1999.
  • Tyszka T. i in., Psychologia ekonomiczna, GWP, 2004.

podziel się na:

ZAPISZ SIĘ
NA STUDIA PODYPLOMOWE

„Psychologia Biznesu dla Menedżerów”
W AKADEMII LEONA KOŹMIŃSKIEGO W WARSZAWIE
START
MARZEC 2023

polecane książki:

SZUKAJ NA BLOGU: