Blog

Niebezpieczeństwa amatorskich prób wykrywania kłamstwa

Autor: Marek Tokarz
Dodatkowe informacje: Powyższe fragmenty pochodzą z książki ARGUMENTACJA. PERSWAZJA. MANIPULACJA. Wykłady z teorii komunikacji wydanej przez GWP

Wbrew potocznemu poglądowi możliwości wykrycia kłamstwa w zwykłych sytuacjach życiowych, na podstawie obserwacji zachowań niewerbalnych, są niewielkie. Dla nieprofesjonalisty zachowania te bywają skrajnie mylące. U każdego bowiem, nawet gdy mówi prawdę, można się dopatrzyć jakichś oznak kłamstwa, u nikogo zaś, nawet gdy kłamie, nie da się stwierdzić wszystkich oznak.

W badaniach opisanych w pracy Zuckerman, DePaulo, Rosenthal (1981) dokładność detekcji fałszu nie odbiegała zbyt daleko od wielkości przypadkowej,wynoszącej 0,5; w większości tych badań uzyskiwano wyniki w granicach 0,45 – 0,60. „Dowody [eksperymentalne] przeczą przekonaniu, że sygnały niewerbalne skuteczniej ujawniają kłamstwo niż werbalna zawartość komunikatu” (Zuckerman, Driver 1985, s. 130). Nic dziwnego, że tak jest, skoro „Nie istnieją oznaki samego kłamstwa – żaden gest, ekspresja twarzy czy skurcz mięśnia sam w sobie i sam przez się nie znaczy, że ktoś kłamie” (Ekman 1997, s. 74). W badaniach prowadzonych przez Ekmana przedstawiciele tych zawodów, które teoretycznie powinny lepiej od innych przygotowywać do skutecznego rozpoznawania kłamstwa w testach „nie przekraczali poziomu zwykłego zgadywania” (ibid., s. 257). Te grupy zawodowe są jedynie – bez żadnych merytorycznych podstaw – subiektywnie przekonane o swojej nieomylności (DePaulo, Pfeifer 1986). Jest więc zupełnie pewne, że „większość kłamców potrafi zwieść większość ludzi w większości sytuacji” (Ekman 1997, s. 146).

Z pewnością jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest to, że przy wykrywaniu kłamstwa kierujemy się zazwyczaj nie tymi wskazówkami, którymi powinniśmy: „Obserwatorzy wiążą oszukiwanie z wieloma zaburzeniami mowy, wysokim głosem, długim czasem latencji, odwracaniem wzroku, uśmiechaniem się i wieloma ruchami (automanipulacje, ruchy dłoni i rąk, stóp i nóg oraz tułowia, a także zmiany pozycji ciała). Ciekawe, że wszystkie te zachowania są oznakami nerwowości” (Vrij 2003a, s. 64). Gdybyśmy jednak zaczęli serio zwracać uwagę na oznaki właściwe, natychmiast pojawiłby się kolejny problem. Otóż oznaki te są bardzo subtelne i obserwowanie ich wymagałoby takiego skupienia uwagi, że równoczesne prowadzenie normalnej konwersacji nie byłoby możliwe. Po zakończeniu rozmowy wiedzielibyśmy tylko, jak nasz rozmówca się zachowywał, lecz nie mielibyśmy pojęcia co powiedział. Tak więc koncentracja na symptomach fałszu mogłaby nam utrudnić sprawne funkcjonowanie w społeczeństwie, co jest kosztem zdecydowanie zbyt wysokim. A nawet gdybyśmy potrafili to robić bez takich kosztów, to i tak „większa skuteczność wykrywania kłamstwa byłaby wysoce niepraktyczna. Zdolność ukrywania tajemnic i dezinformacji jest równie ważna w życiu społecznym jak szczerość” (Knapp, Hall 2000, s. 566).

Na oznaki oszukiwania nie można się natknąć całkiem przypadkowo. Aby je wykryć w zachowaniu rozmówcy, trzeba przede wszystkim chcieć je tam znaleźć, bo na pewno nie znajdzie się tego, czego się nie szuka. Trzeba więc być człowiekiem podejrzliwym. Jednak tak jak kłamcy zachowują się inaczej niż prawdomówni, tak ludzie podejrzliwi zachowują się inaczej niż ufni. W odpowiedzi zaś na objawy podejrzliwości obserwowane u odbiorcy, zmienia się też zachowanie nadawcy, podejrzewanego o nieszczerość – i jest to zwykle zmiana na niekorzyść: staje się on bardziej nerwowy niezależnie od tego, czy mówi prawdę, czy kłamie. Tymczasem – jak już wiemy – odbiorcy błędnie traktują oznaki nerwowości tak, jakby były oznakami oszukiwania. W rezultacie „podejrzewanie nadawcy o kłamstwo może stanowić samospełniającą się prognozę, gdyż powoduje, że prawdomówni ludzie zaczynają wyglądać na nieszczerych, co oczywiście potwierdza podejrzenia odbiorcy” (Burgoon 1994, s. 262).

W normalnych kontaktach społecznych istnieje zasada domniemania szczerości (truth bias), podobna do reguły prawdziwości Grice’a: jeżeli nie mamy bardzo istotnych dowodów świadczących o czymś innym, to zakładamy, że nadawca mówi prawdę. Choć pozornie wygląda to na naiwność, bo przecież niektórzy ludzie czasem chcą nas oszukać, postawa taka przynosi więcej korzyści niż strat. Zaufanie do ludzi popłaca. Ci, którzy wszędzie wietrzą oszustwo, nie dadzą się wprawdzie łatwo wykiwać, ale też przechodzi im koło nosa wiele wspaniałych okazji – nie wykorzystują ich właśnie z powodu nieuzasadnionej obawy, że zostaną oszukani. Oczywiście, wrażliwość na niewerbalne oznaki fałszu można ćwiczyć. Niestety, prowadzi to do błędnego koła. Ludzie wytrenowani w rozpoznawaniu symptomów oszukiwania przechodzą z pozycji domniemania prawdy na pozycje domniemania fałszu (lie bias, por. Burgoon 1994, s. 253) (Knapp, Hall 2000, s. 567).

Gdybyśmy mieli tak dobry węch jak psy albo szczury, emocje naszego rozmówcy wyczuwalibyśmy nosem. Wiedzielibyśmy, kto nas lubi, kto się nas boi i kto się nami brzydzi. Na całe szczęście, tak dobrego węchu nie mamy i nie potrafimy „czytać w człowieku jak w otwartej księdze”. Często zamiast zastanawiać się, czy nadawca aby nas nie okłamuje, warto może raczej docenić fakt, że chce mu się nas okłamywać, gdy mógłby po prostu rąbnąć prawdę prosto z mostu. Bowiem szczerość nie w porę bywa żenująca, a prawda bywa nieodróżnialna od chamstwa. Dlatego nie pozwalamy dzieciom otwarcie mówić cioci, że jest głupia, śmierdzi i ma wstrętne brodawki. Co z tego, że to prawda? Toteż gdy jakaś osoba grzecznie się do nas uśmiecha, nie roztrząsajmy problemu, czy grzeczność ta jest prawdziwa, czy udawana. Osoba ta bowiem swoim kłamstwem okazuje nam szacunek. A poza tym jest szansa, że uprzejma postawa, pierwotnie tylko pozorowana, utrwali się u tego, kto ją pozoruje: „udawanie uczucia ma skłonność do wzbudzania go w naszym umyśle” (Darwin 1988, s. 390).

LITERATURA 

  • Burgoon, J. K. (1994). Nonverbal signals. [W:] M. L. Knapp, G. R. Miller (red.).Handbook of interpersonal communication. London: Sage Publications; 229-285.
  • Darwin, K. (1988). O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe. Wydanie oryginalne: The expression of the emotions in man and animals. London 1872.
  • DePaulo, B. M., Pfeifer, R. L. (1986). On-the-job experience and skills at detecting deception. Journal of Applied Social Psychology, 16; 249-267.
  • Ekman, P. (1997). Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce, małżeństwie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Knapp, M. L., Hall, J. A. (2000). Komunikacja niewerbalna w interakcjach międzyludzkich. Wrocław: Wydawnictwo Astrum.
  • Vrij, A. (2003a). Komunikacja niewerbalna a wiarygodność. [W:] A. Memon, A. Vrij, R. Bull. Prawo i psychologia. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne; 48-79.
  • Watzlawick, P., Beavin, J. H., Jackson, D. D. (1967). Pragmatics of human communication. New York: Norton
  • Zuckerman, M., DePaulo, B.M., Rosenthal, R. (1981). Verbal and nonverbal communication of deception. [W:] L. Berkowitz (red.). Advances in experimental social psychology, vol. 14; 1-59.
  • Zuckerman, M., Driver, R. E. (1985). Telling lies: Verbal and nonverbal correlates of deception. [W:] A. W. Siegman, S. Feldstein (red.). Multichannel integrations of nonverbal behavior. Hillsdale, NJ: Lawrence Erlbaum Associates.

podziel się na:

ZAPISZ SIĘ
NA STUDIA PODYPLOMOWE

„Psychologia Biznesu dla Menedżerów”
W AKADEMII LEONA KOŹMIŃSKIEGO W WARSZAWIE
START
MARZEC 2023

polecane książki:

SZUKAJ NA BLOGU: