Blog

Co nas nie zabije

AUTORZY: Piotr Zielonka, Krzysztof Szymanek

Foto: Gustavo Fring z Pexels

Czy znacie historię 30-letniego mężczyzny, który będąc w pełni sił, 5 dni po zaszczepieniu zapadł na ciężką chorobę?
Jeśli któregoś dnia przebiegł Wam drogę czarny kot, a potem mieliście jakiś wypadek, nie oznacza wcale, że przyczyną wypadku był właśnie kot. Ludziom przydarzają się różne nieprzyjemne rzeczy, nieraz po wizycie u fryzjera, innym razem po tym, gdy kupili parasol, a czasem po przyjęciu szczepionki. Prawidłowości przyczynowo-skutkowe to podstawowy składnik naszej wiedzy o świecie, drogowskaz dla wielu decyzji. Odnajdując te prawidłowości możemy popełnić błąd zwany post hoc ergo propter hoc, czyli „po tym, a więc na skutek tego”. Popełniamy go wtedy, gdy wnioskujemy, że zdarzenie A jest przyczyną zdarzenia B wyłącznie na tej podstawie, że A poprzedziło B. W starożytności uważano, że zaraza, czy też wojna, która pojawiła się niedługo po przelocie komety, musiała być przez nią spowodowana.
Wyobraźcie sobie, że kilkadziesiąt osób zapada na ciężką chorobę X kilka dni po zaszczepieniu przeciw jakiemuś wirusowi. Natychmiast pojawia się hipoteza, że szczepionka powoduje chorobę X. Po doniesieniach od zaniepokojonych lekarzy, dziennikarze odnajdują wyłącznie tych chorych na X, którzy wcześniej zostali zaszczepieni przeciw wirusowi. Ludzi interesują bowiem wyłącznie te dane, a w zasadzie te historie, które ich zdaniem potwierdzają hipotezę o związku pomiędzy zaszczepieniem a późniejszym zachorowaniem na X. Prowadzi to do ignorowania przypadków choroby X u ludzi, którzy nie przyjęli szczepionki. Tymczasem ważne jest porównanie dwóch liczb: częstości zachorowań na X wśród osób zaszczepionych do częstości zachorowań na X wśród osób niezaszczepionych. Dopiero na podstawie takiego porównania można ostrożnie wnioskować na temat szkodliwości szczepionki.

Czy pasy bezpieczeństwa są bezpieczne?
A czy fakt, że u jakiegoś człowieka szczepionka na pewno wywołała chorobę X, oznacza, że u osób poddanych szczepionce częściej będzie występować ta choroba, niż wśród członków grupy kontrolnej, czyli u osób nieszczepionych? Nie. Co więcej, trudno znaleźć nie tylko szczepionkę, ale nawet antybiotyk, który nie powoduje od czasu do czasu poważnych skutków ubocznych. Pojawienie się rzadkich skutków ubocznych nie oznacza, że należy zrezygnować ze stosowania szczepionek lub antybiotyków. Pewien mężczyzna, mając zapięte pasy bezpieczeństwa, zginął w wypadku samochodowym, ponieważ nie zdołał się wydostać z płonącego auta. Na tej podstawie można by błędnie sądzić, że zapinanie pasów w samochodzie jest niebezpieczne. Pojedynczy przypadek nie pozwala nam wnioskować na temat całej populacji: ten sam czynnik, który od czasu do czasu komuś poważnie zaszkodzi, może działać zbawiennie w skali globalnej.

Pojedyncze życie ludzkie ma wielkie znaczenie
A teraz najważniejsza sprawa. Jeśli ktoś z Was sądzi, że należy ignorować skutki uboczne szczepionek tylko z tego względu, że występują rzadko – myli się. Przyjmijmy, że częstość występowania wśród ludzi, wspomnianej wcześniej, choroby X jest niewielka. Przyjmijmy dalej, że jako skutek uboczny szczepienia jakimś preparatem, miesięczna zachorowalność na tę chorobę zwiększyła się na przykład z 5 do 25 przypadków na 5 milionów osób. Czy taka różnica jest ważna? Tak, wbrew naszej intuicji taka różnica ma znaczenie, pomimo tego, że prawdopodobieństwo zachorowania pozostaje niewielkie. Otóż różnica pomiędzy 5 a 25 przypadkami zachorowań na 5 milionów osób jest istotna statystycznie. Różnica taka pozwala powiedzieć: należy się spodziewać zwiększonej zapadalności na chorobę X wśród ludzi, którzy przyjmą szczepionkę. Z jednej strony, zachorowanie na X jest nadal bardzo mało prawdopodobne, z drugiej strony w grę wchodzi zdrowie, a być może życie kilkunastu osób. Czy należałoby zatem wycofać szczepionkę, która zwiększa miesięczną zachorowalność na poważne schorzenie X z 5 do 25 przypadków na 5 milionów osób? Być może tak, ale najlepiej wtedy, gdy można ją zastąpić bezpieczniejszym preparatem. Jeśli zaś w ogóle zrezygnujemy ze szczepienia, groźne powikłania infekcji wirusowej u osób niezaszczepionych mogą być znacznie częstsze niż skutki uboczne szczepionki.

Jak sądzicie, dlaczego objawy uboczne szczepionek wywołują u ludzi silniejsze emocje niż podobne objawy uboczne antybiotyków?

podziel się na:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

ZAPISZ SIĘ
NA STUDIA PODYPLOMOWE

„Psychologia Biznesu dla Menedżerów”
W AKADEMII LEONA KOŹMIŃSKIEGO W WARSZAWIE
START
LUTY 2022

polecane książki:

SZUKAJ NA BLOGU: